Tomasz Piotrkowicz 1972-1997


Tempus irreparabile fugit…
W 1997 roku mija dwudziestopięciolecie uprawiania karate przez shihana Tomasza Piotrkowicza. Rozpoczynał jako uczeń I klasy liceum. Był wtedy jednym z pierwszych i najmłodszych w Polsce. Wraz z grupką kolegów jeździli codziennie na rowerach na lotnisko na Gocławiu (tam, gdzie teraz stoi wielkie osiedle mieszkaniowe) i trenowali od wczesnej wiosny po późną jesień. W karategach, na olbrzymiej łące, narażeni na wiatry, deszcz, spiekotę. Podczas studiów na Uniwersytecie Warszawskim był współzałożycielem sekcji karate AZS, czynnie trenując karate Shotokan i koreański styl kyoksul. W 1980 r. ukończył pierwszy w Polsce kurs instruktora sportu karate i prowadził treningi na UW. Podczas drugich studiów na SGGW założył sekcję karate AZS Akademii Rolniczej, której był trenerem przez 8 lat jej istnienia. Wyszkolił przez te lata wielu warszawskich instruktorów karate i wielu obecnych posiadaczy stopni mistrzowskich w różnych stylach. Uczył również karate w Niemczech jako egzaminator DKV (Niemiecki Związek Karate), na Litwie, w Czechach. W latach 198387 pełnił obowiązki prezesa Studenckiej Federacji Karate. W 1987 r. pół roku przebywał w Australii, gdzie miał okazję spotkać mistrza H. Kanazawa. W następnych latach ćwiczył również u mistrzów: T. Arakawa (Wadoryu), K. Matsushima i Y. Ohno (Gojuryu), T. Imura (Shotokan), H. Nishiyama (karate tradycyjne). Z wielu japońskich mistrzów karate, których napotkał na swojej drodze największe wrażenie zrobiło na nim czterech: Ochi, Sakumoto, Okuyama i Kubota.
Shihan wspomina: „Mistrza Ochi spotkałem na seminariach w Niemczech, zaprosiłem go też do Polski, organizując w 1989 r. ogromne seminarium w Warszawie, w którym chyba po raz ostatni uczestniczyli zgodnie wszyscy instruktorzy Shotokan w naszym kraju. Hideo Ochi, wówczas 7 dan Shotokan i trener kadry Niemiec, podbił me serce skromnością, humorem, otwartością. To prawdziwy dydaktyk karate, obdarzony rewelacyjną gibkością i dynamicznymi technikami nożnymi.
Mistrz świata w kata, Tsuguo Sakumoto z elitarnego stylu RyuEiryu z Okinawy to prawdziwy wulkan. Nareszcie zobaczyłem krótkie techniki z Nahate, których tak brakowało mi w Shotokanie.
Ale dopiero po 20 latach uprawiania karate, ze stopniem 3 dan doznałem wspaniałego uczucia, że moja przygoda z prawdziwym karate dopiero się zaczęła. Dzięki mistrzowi Takayuki Kubota 10 dan zaczynam odkrywać aspekt jedności kata i kumite, staram się uczyć od niego jak najwięcej i z zazdrością patrzę na studentów Gosokuryu z Los Angeles, którzy mogą obcować na co dzień z wielkim mistrzem.
Znajomość z Takemasa Okuyama datuje się dopiero od 1994 roku, ale liczę, że wiele skorzystamy na kontaktach z jednym z najle¬pszych instruktorów na świecie.”
Tomasz Piotrkowicz kieruje założonym przez siebie słynnym klubem karate w Stolicy, który jest także wydawnictwem specja¬listycznym  Warszawskim Centrum Karate. Ćwiczący pod jego okiem w grupie zaawansowanej są jednymi z najlepiej wyszko¬lonych karateków w Europie. Wielu z nich, mimo młodego wieku, ma w dorobku tytuły mistrzów Polski, a nawet medalistów Pucharu Świata. W 1994 roku zdał podczas Pucharu Świata w Los Angeles na stopień 5 dan przed mistrzem Kubotą i otrzymał tytuł Shihan, który jest odpowiednikiem tytułu profesorskiego w nauce. Od 1995 r. pełni społecznie obowiązki prezesa Polskiego Stowa¬rzyszenia Karate. W 1996 przebywał dwa tygodnie w Japonii, ucząc się i sam prowadząc treningi. Co roku odwiedza też mistrza Kubotę w jego dojo, w Ameryce. Jest autorem wielu publikacji z zakresu j apońskich sztuk walki.
Z wykształcenia przyrodnik, entuzjasta komputerów, fotografii, filmowania video i dobrej książki. Zawsze cytuje Konfucjusza: „Uczyć się, a nie myśleć, to rzecz zbyteczna, lecz myśleć, a nie uczyć się, to rzecz niebezpieczna.”